Strona Główna arrow Polska Historia arrow Czwórkami szli do nieba...
Strona Główna
powody do dumy
Społeczeństwo
Wielcy Polacy
Polskie Firmy
Polska Historia
Polska Przyroda
Warto Zwiedzić
Polski Sport
Kuchnia Polska
Napisz swój powód
Twoje powody
Portal
FORUM
Zostań Redaktorem
Kontakt
Polecamy
W Pobierowie blisko morza
noclegi w ładnych domkach
letniskowych.
Serwis o kolarstwie:
kolarstwo szosowe
Tour de Pologne.
Psycholog Warszawa
pomoc psychologiczna
na najwyższym poziomie.
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Czwórkami szli do nieba... Drukuj
Image
Na półwyspie Westerplatte znajdowała się od 31 grudnia 1925 roku polska Wojskowa Składnica Tranzytowa. Liga Narodów przyznała Polsce prawo do utrzymywania na Westerplatte oddziału wartowniczego w sile 88 żołnierzy. Latem 1939 roku, wobec zaostrzenia się stosunków polsko-niemieckich, oddział został wzmocniony do 182 żołnierzy, w tym 5 oficerów i 1 lekarz.

Dodatkowo na Westerplatte dostarczono pewną ilość broni strzeleckiej i artylerii.Pod koniec sierpnia 1939 roku, garnizon na Westerplatte był wyposażony w 160 karabinów, 40 pistoletów, ok. 1000 granatów, 41 karabinów maszynowych, w tym 17 ręcznych, 16 ciężkich i 8 lekkich. Dodatkowo żołnierze mieli do dyspozycji 4 moździerze, 2 działka przeciwpancerne kaliber 37mm i jedno działo polowe kalibru 75mm. Ponadto na Westerplatte znajdowało się 5 betonowych bunkrów, szereg pozycji obronnych i rozległe koszary dobrze przystosowane do obrony.

Żołnierze na Westerplatte byli więc dobrze wyposażeni i uzbrojeni. Posiadali sporą ilość broni maszynowej, dysponowali wieloma jej rodzajami. Wiele do życzenia pozostawiał natomiast stan niektórych betonowych umocnień, które w praktyce nie dawały prawie żadnej ochrony przed ogniem artylerii dużego kalibru, a taką dysponowali walczący o Westerplatte Niemcy. Ponadto umocnień betonowych było mało, a więc zdecydowana większość żołnierzy nie miała innej ochrony niż okopy, barykady, wały ziemne, ewentualnie drewniane lub murowane budynki. Teren Westerplatte był w dodatku gęsto zadrzewiony i porośnięty krzewami, co z jednej strony zapewniało kryjówkę naszym, ale z drugiej strony ułatwiało atak żołnierzy niemieckich na pozycje Polaków.

Dnia 25 sierpnia 1939 roku do portu gdańskiego wpłynął z kurtuazyjną wizytą niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein”. Oficjalnie przybył na obchody 25 rocznicy zatonięcia innego niemieckiego okrętu w czasie I wojny światowej. Nieoficjalnie, oprócz kwiatów na groby poległych, pod pokładem pancernika znajdował się też doborowy, złożony z 500 osób batalion szturmowy.

1 września 1939 roku, o godzinie 4.45 pancernik „Schleswig-Holstein” otworzył z odległości 600 metrów na Westerplatte ogień z 19 ciężkich dział, strzelających ze średnią prędkością 5-10 strzałów na minutę. Uzbrojenie pancernika stanowiły 4 działa kalibru 280mm, 12 dział kalibru 150mm, 4 działa kalibru 88mm i 7 działek przeciwlotniczych kalibru od 20 do 37mm. Jednocześnie załogę Westerplatte zaatakowała piechota z pancernika i kompania piechoty SS „Danziger-Heimwehr”. W tym samym czasie cały teren placówki został okrążony i okalające kanał portowy i placówkę budynki zostały przekształcone przez Niemców w punkty obserwacyjne lub strzeleckie. Pomimo silnego ognia niemieckich karabinów maszynowych, polski patrol zdołał zająć wartownię policji gdańskiej przy głównej bramie i zdziesiątkował niemiecką kompanię piechoty nacierającą w kierunku kanału portowego. Działo polowe kalibru 75mm otworzyło ogień i celnymi strzałami zlikwidowało kilka niemieckich karabinów maszynowych ukrytych w budynkach po przeciwnej stronie kanału, zniszczyło niemieckie stanowiska obserwacyjne i strzelnicze w latarni morskiej i spichlerzach portu gdańskiego, ostrzelało kapitanat portu ze stanowiskiem dowodzenia, a także nacierającą piechotę niemiecką. Po odparciu pierwszego ataku piechoty niemieckiej, skierowanego na nasadę półwyspu Westerplatte, do ostrzału przyłączyły się kolejne jednostki artylerii niemieckiej, nadciągające z Prus Wschodnich, z kierunku ujścia Wisły i miasta Brzeżna. Drugi i trzeci szturm piechoty niemieckiej, prowadzone ze wsparciem morderczego ognia artylerii, zostały krwawo odparte dzięki wsparciu ognia polskich moździerzy usytuowanych koło koszar. Niestety, ogień niemieckiej artylerii zniszczył polską armatę polową, która do tej chwili zdołała oddać 28  celnych strzałów. Niemcy ponosili ciężkie straty. Wkrótce Niemcy opanowali Gdańsk i do walki z osamotnioną załogą Westerplatte włączyły się kolejne jednostki, w tym policja.
Straty w ludziach pierwszego dnia walki wyniosły po stronie polskiej 4 zabitych i szereg rannych. Strona niemiecka odnotowała tego dnia 82 zabitych i wielu rannych.

Drugi dzień walk - ogromne straty

Drugiego dnia walk siły niemieckie atakujące polską placówkę wzrosły do 3400 żołnierzy i policji, wyposażonych w ponad 65 sztuk artylerii różnego kalibru (nie licząc artylerii okrętów ostrzeliwujących Westerplatte), ponad 150 sztuk karabinów maszynowych, co najmniej tyle samo pistoletów maszynowych, wiele moździerzy i pewną ilość miotaczy ognia. Do ostrzału Westerplatte przyłączyło się także lotnictwo – 47 samolotów,  w tym eskadra bombowców nurkujących, słynnych Stukasów. Pomimo użycia ćwierćtonowych bomb, straty były niewielkie. Niemcy zrzucili tego dnia na Westerplatte 158 bomb o różnej wadze i przeznaczeniu, w tym 100 bomb rozrywających. Chmury dymu według relacji świadków wzbijały się na wysokość stu metrów. Kolejne szturmy niemieckie przebiegały według następującego schematu: morderczy, skoncentrowany ostrzał artyleryjski, szybki szturm piechoty. Wszystkie ataki zakończyły się fiaskiem. Zdesperowani Niemcy, chcąc zaskoczyć Polaków, podjęli próbę przeprawienia się łodziami przez kanał portowy. Na szczęście obserwatorzy w porę zauważyli Niemców. Zbliżające się łodzie wpadły w zasadzkę przygotowaną przez obrońców. Niemcy znaleźli się w krzyżowym ogniu karabinów maszynowych i zostali zmasakrowani. Ci którzy nie zginęli od kul, potonęli na podziurawionych łodziach.
W drugim dniu walki Polacy utracili w wyniku bombardowania niemieckiego wszystkie 4 moździerze, ponadto 6 zabitych i sporo rannych i kontuzjowanych...

W nocy z dnia drugiego na trzeci, zginął pełniąc wartę kolejny obrońca.

Trzeciego dnia rankiem obszar placówki był prawie pusty. W nocy kilkakrotnie dochodziło do wymiany ognia, ale nad ranem walki wygasły. Dookoła leżały stosy poprzewracanych, ogołoconych z liści i nadpalonych drzew. Teren był pełen lejów po bombach i pociskach, a pobliskie koszary podziurawione odłamkami jak ser szwajcarski. Trupy zabitych Niemców urozmaicały księżycowy krajobraz... Liczba rannych po stronie polskiej rosła. Mimo to, Polacy bronili się nadal, dodając otuchy walczącemu narodowi.
W radiu kilka razy dziennie, o każdej porze, niezależnie od sytuacji dało się słyszeć komunikat:

„Westerplatte broni się nadal”

Bohaterowie na Westerplatte nie wiedzieli, że ich postawa jest wzorem dla wszystkich Polaków. Próby nawiązania łączności radiowej ze sztabem rzadko kiedy kończyły się sukcesem. Dotarły do nich jedynie informacje o odcięciu przez Niemców Pomorza Gdańskiego od reszty kraju i o zdobyciu Bydgoszczy. Prawie odcięci od świata, walczyli nadal, być może licząc na pomoc, która jednak była już prawie niemożliwa, a być może ratując swój własny honor, godność ludzką i żołnierską... Niemcy widząc własną bezsilność i twardy opór polski, powściągnęli nieco swój zapał do walki. Okopali się okrążając pozycje polskie, a intensywność szturmów znacznie zmalała. Każdy ruch polskiej załogi spotykał się teraz z odzewem niemieckiej broni maszynowej i artylerii, zajmującej pozycje w spichlerzach w porcie gdańskim i w wielu innych budynkach, naokoło placówki. Walki nieco przycichły, ale ostrzał Westerplatte trwał prawie bez przerwy. Taki impas panował przez kolejne 2 dni...

Czwarty dzień

Czwartego dnia położenie obrońców znacznie się pogorszyło. Rankiem niemiecki torpedowiec podpłynął do Westerplatte i ostrzelał z morza składy amunicyjne, wystrzeliwując 65 granatów z odległości 2800 metrów. Bez rezultatu, składy amunicyjne, dobrze zabezpieczone, pozostały nietknięte. Mimo to zapasy amunicji i medykamentów szybko malały. W wyniku intensywnego ostrzału i obserwacji terenu placówki przez siły niemieckie, panowały kłopoty z komunikacją i poruszaniem się pomiędzy pozycjami obronnymi Polaków. Niemcy zadbali, aby łączność między poszczególnymi pozycjami obrońców, a także między Westerplatte i sztabem, była maksymalnie utrudniona. Przecinali przewody telefoniczne i zakłócali sygnały radiowe, na różne sposoby. Trwały sporadyczne starcia i potyczki, między Niemcami niszczącymi linie łączności i obrońcami próbującymi je naprawić. Na ogół nasi wykazali się w tych potyczkach lepszym wyszkoleniem i wolą walki od Niemców. Załoga Westerplatte nie narzekała też na braki w uzbrojeniu, jak wiele innych polskich jednostek w 1939. Natomiast z powodu ograniczonej ilości amunicji, nasi musieli strzelać krótkimi seriami, a jeszcze częściej ogniem pojedynczym. Możliwość przełączania ognia na pojedynczy występowała w 17 rkm-ach typu Browning, jakimi dysponowali nasi żołnierze.
Mimo wszystko, nasi żołnierze mogli wreszcie trochę odetchnąć. Ataki piechoty na Westerplatte osłabły, gdyż Niemcy przerzucili część sił do walk na Kępie Oksywskiej, gdzie udało im się okrążyć twardo stawiające opór wobec przewagi liczebnej i materiałowej przeciwnika, wojska polskie. Teraz potrzebowali więcej wojska, aby zmusić do kapitulacji Polaków na Kępie. Także twardy odpór uderzeniom niemieckim z morza, powietrza i lądu, stawiali obrońcy Helu. Komunikaty radiowe donosiły obrońcom Westerplatte, o ciężkich walkach toczących się w głębi kraju, m.in. pod Krakowem i łodzią.
Tego dnia obrońcy nie ponieśli żadnych strat w zabitych, zwiększyła się natomiast liczba rannych.

Podobna sytuacja jak dnia 3 i 4, miała miejsce przez cały dzień piąty walk na Westerplatte, Niemcy jednak nie próżnowali i już przygotowali plan kolejnego zmasowanego uderzenia, mającego ostatecznie zmiażdżyć obrońców. Nie mogli zrozumieć swoich dotychczasowych niepowodzeń. Ubzdurali sobie, że przyczyna tkwi w polskich strzelcach wyborowych, ukrytych podobno   w koronach drzew. Przez cały dzień piąty trwał intensywny ostrzał górnych partii drzew, z dział przeciwlotniczych pancernika „Schlezwig-Holstein”. W rezultacie nie pozostało ani jedno nietknięte drzewo... Tymczasem położenie załogi Westerplatte stale się pogarszało. Zapasy amunicji, bandaży i leków były już na wyczerpaniu. W dodatku okrążona załoga mogła teraz liczyć już tylko na siebie, gdyż dotarły do niej informacje, że pierwotny plan Naczelnego Wodza wysłania do Gdańska większych sił został odwołany. Prawie pewne też już było, że „sojusznicy” brytyjscy i francuscy, nie pomogą... Dalsza walka na placówce toczyła się już tylko o honor polskiego żołnierza. Rozkazy określały czas, jaki Westerplatte musi się utrzymać, na 24 godziny.  Jednak gdy wstał ranek dnia piątego września, radio w całym kraju po raz kolejny nadało komunikat:

„Westerplatte broni się nadal”

Natomiast obrońcy Westerplatte otrzymywali dalsze niepokojące wieści o okrążeniu wojsk polskich w Borach Tucholskich... W dniu 5 Polacy nie odnotowali zabitych.

Szósty dzień -decydujący atak


Szóstego dnia walk, nadszedł czas na decydujący niemiecki atak na Polaków. Poprzedzony potężnym ostrzałem artyleryjskim, który przyparł Polaków do ich pozycji, znów jednak nie wyrządził znacznych szkód. Wkrótce po zakończeniu ostrzału, od strony miasta na teren Westerplatte wjechały cysterny kolejowe wypełnione benzyną. Jechały prosto na wysunięte pozycje obrońców, paląc wszystko na swojej drodze i w końcu wybuchając. Polacy ogniem dział i granatów zdołali zniszczyć kilka z rozpędzonych cystern, zabijając lub raniąc znajdujących się w pobliżu Niemców. Kilka z tych „pocisków na kołach” uderzyło jednak w zabudowania i pozycje polskie,   a raczej w to co z nich pozostało, raniąc kilku obrońców. Za cysternami sunęła do ataku niemiecka piechota, na czele z doborowymi oddziałami szturmowymi SS. Ogień z pistoletów maszynowych  i karabinów Mauser wyparł Polaków za okalający teren placówki mur. Polacy zmuszeni byli wycofać się na pozycje bardziej w głębi, jednak nie ponieśli wielkich strat dzięki osłaniającym ich odwrót kolegom. Za to Niemcy dostali się pod celny krzyżowy ogień karabinowy i z broni maszynowej, skierowany z placówek obronnych Polaków. W końcu Niemcy zmuszeni byli do odwrotu, pozostawiając na polu kilkudziesięciu rannych i zabitych.
Po tym ataku niemiecki ostrzał ustał. Panowała cisza. Obie strony lizały rany, a te z pewnością dla każdej z nich były ciężkie. Wkrótce zapadł zmierzch i szósty, przedostatni dzień walk dobiegł końca...
W trakcie walk w dniu szóstym zginęło dwóch Polaków, u niektórych rannych wdała się gangrena...

Dnia siódmego z rana, radio polskie ponownie nadało swój słynny już w całym kraju, a być może  i w całej Europie komunikat. Nadało go po raz ostatni...

Ostatnie starcie

Rankiem 7 IX 1939 roku Niemcy zgotowali herosom na Westerplatte ostateczne piekło... O świcie rozpoczął się ostrzał Westerplatte ze wszystkich posiadanych dział, użyto nawet armat przeciwlotniczych i przeciwpancernych. Cały teren placówki oświetlono potężnymi reflektorami, aby każdy „ruchomy cel” stał się lepiej widoczny. Do ataku poszła fala niemieckiej piechoty, niemal wszystkie jednostki, jakie jeszcze były zdolne do walki. W tym czasie z umocnień na Westerplatte, okalającego teren placówki muru i 5 betonowych bunkrów, pozostały już tylko resztki, wśród których polska załoga szukała schronienia. Mimo przeciwieństw, do godziny 7.15 szturm został ostatecznie odparty. Piechota niemiecka w popłochu wycofywała się, zaścieliwszy uprzednio teren placówki gęstym trupem. Niemcy byli zbyt wyczerpani, by atakować. Polacy zbyt wyczerpani, by się bronić.
W tym ostatnim ataku niemieckim na nasze pozycje, zginęło dwóch Polaków. Ostatnich dwóch poległych bohaterów, zginęło siódmego dnia...
Po odparciu ataku piechoty, do szturmu ruszyła grupa niemieckich saperów. Pompą motorową oblewali kikuty drzew benzyną. Udało im się niepostrzeżenie podpalić las, co zmusiło Polaków do wycofania się z zagrożonych płomieniami pozycji. To jeszcze bardziej ograniczyło teren zajmowany przez Polaków, gdyż już wcześniej Niemcy wyparli nas z kilku pozycji i sektorów...

Kapitulacja

Dnia 7 IX 1939 roku, o godzinie 10.15, po 173 godzinach i 30 minutach nieustannej walki, załoga polska na Westerplatte kapituluje z rozkazu majora Henryka Sucharskiego. Powodem kapitulacji była zła sytuacja rannych a także brak szans na zwycięstwo wobec kończących się zapasów amunicji, żywności i medykamentów, utraty części uzbrojenia i miażdżącej przewagi wroga. Morale żołnierzy nadal było jednak bardzo wysokie. Chcieli walczyć za ojczyznę, do ostatniej kropli krwi. Kto wie, ilu Niemców by jeszcze zabili i jak długo trwałaby ich obrona, zanim zostaliby zmiażdżeni...
Przed kapitulacją, Naczelny Wódz, marszałek Rydz Śmigły, nadał wszystkim obrońcom, zarówno żywym, jak i poległym, najwyższe odznaczenia bojowe i awansował wszystkich o jeden stopień.

W uznaniu odwagi i męstwa obrońców, przyjmujący kapitulację dowódca niemiecki, zezwolił oficerom na zatrzymanie szabel. Nie obyło się jednak także bez nieprzyjemnych incydentów. Po wzięciu do niewoli zabity został jeden z jeńców. Większość jednak potraktowana została godnie       i według konwencji genewskich. Opór tak skromnych sił przez 7 dni, zaskoczył wroga, toteż żołnierze z Westerplatte nawet po kapitulacji wzbudzali powszechny szacunek i postrach.

Straty na Westerplatte po stronie polskiej wyniosły 16 zabitych (w tym 1 po wzięciu do niewoli) oraz 50 kontuzjowanych i rannych.

Straty niemieckie były znacznie większe. Wyniosły ok. 400 zabitych i rannych, w tym ok. połowę tej liczby stanowili zabici. Wszystkie bez wyjątku szturmy niemieckie, zakończyły się całkowitą ich klęską. Polacy zużyli w czasie walk wszystkie granaty i prawie całą amunicję i zapasy.

Nie sposób obliczyć, ile pocisków artyleryjskich spadło na polskie pozycje na Westerplatte, ale wystarczy wspomnieć, że po zakończeniu walk zwycięzcy nie stwierdzili na polu bitwy obecności ani jednego całego drzewa, a z zarośli krzewiastych pozostały zwęglone resztki. Lejów bo pociskach także nie sposób wyliczyć, gdyż nieraz w jedno miejsce spadały w czasie tych 7-dmiu dni walk, 2, 3, 4, a nawet więcej pocisków i bomb... Zabudowania placówki i betonowe schrony zostały zniszczone lub uszkodzone, w co najmniej równym stopniu, jak klasztor na Monte Cassino po amerykańskim bombardowaniu... Ściany były dziurawe jak ser szwajcarski...

Westerplatte pokazuje nam, jak zaciekle i skutecznie polski żołnierz, jeśli tylko otrzyma uzbrojenie porównywalne do uzbrojenia wroga i będzie miał dobrych, równie kochających ojczyznę co on, dowódców, jest w stanie walczyć o własny honor i o wolność swojego kraju, nawet z prawie 20-stokrotnie przeważającym liczebnie wrogiem...

Westerplatte jest też przykładem na to, że, jak głosi przysłowie „Polak potrafi”. Niestety, przykład mitu o Westerplatte potwierdza też słuszność przysłowia, że „Polak mądry po szkodzie”. Przez tyle lat komunizmu propaganda wpajała społeczeństwu głupotę walczących na Westerplatte i bezsensowność ich poświęcenia. Wpajała, że ta obrona to nie był akt odwagi i heroizmu, ale akt szaleństwa. Krążyły też pogłoski, że na Westerplatte zginęli wszyscy obrońcy. Na ten haczyk być może dał się złapać nawet sam Konstanty Ildefons Gałczyński, pisząc o tym jak „prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte”. Chociaż kto wie, znając Gałczyńskiego, to może wcale nie on dał się nabrać, lecz on chciał nabrać innych... Być może zamiarem Gałczyńskiego było poświęcić te dwa wersy żołnierzom niemieckim (oczywiście reszta na pewno jest poświęcona polskim), bo to prędzej oni, niż Polacy, szli czwórkami do nieba na Westerplatte... Zapraszam do przeczytania utworu Gałczyńskiego...

O Westerplatte napisano wiele książek, nakręcono wiele filmów i z pewnością napisano także sporo wierszy. Oto jeden z najpiękniejszych i najbardziej znanych, a także najbardziej kontrowersyjnych, o czym pisałem wyżej, „Pieśń o żołnierzach z Westerplatte” autorstwa Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego:


Pieśń o żołnierzach z Westerplatte

Kiedy się wypełniły dni
i przyszło zginąć latem
prosto do nieba czwórkami szli
żołnierze z Westerplatte.

(A lato było piękne tego roku)

I tak śpiewali: Ach, to nic,
że tak bolały rany,
bo jakże słodko teraz iść
na te niebiańskie polany.

(A na ziemi tego roku było tyle wrzosu na bukiety)

W Gdańsku staliśmy tak jak mur,
gwiżdżąc na szwabską armatę
teraz wznosimy się wśród chmur,
żołnierze z Westerplatte.

I ci, co dobry mają wzrok
i słuch słyszeli pono,
jak dudni w chmurach równy krok
Morskiego Batalionu.

I śpiew słyszano taki: - By
słoneczny czas wyzyskać,
będziemy grzać się w ciepłe dni
na rajskich wrzosowiskach.

Lecz gdy wiatr zimny będzie dął,
i smutek krążył światem
w środek Warszawy spłyniemy w dół,
żołnierze z Westerplatte.

Oczywiście i w tym pięknym wierszu nie zabrakło pomyłek (lub psikusów) ze strony Gałczyńskiego. Otóż na Westerplatte czwórkami do nieba szli raczej Niemcy, niż Polacy (Polaków poszły 4 „czwórki”, a Niemców prawie 50 „czwórek”). No chyba, że jak już wspominałem, było to celowe zamierzenie ze strony Gałczyńskiego... Jeśli tak, to trzeba pogratulować poecie, bo udało mu się „nabrać” całe pokolenia Polaków... W każdym razie, dzisiaj już wiemy jak było naprawdę, że na Westerplatte zginęło tylko 16 Polaków.

Spośród 182 obrońców Westerplatte, obronę półwyspu przeżyło 166. Końca wojny doczekało 158. Do dziś przeżyło zaledwie kilku z tych bohaterskich Polaków, i każdego roku jest ich coraz mniej.

Jedno jest jednak pewne jeśli chodzi o Westerplatte. Nie była to bezsensowna i szaleńcza walka, nie mająca szans powodzenia. Ten czyn zbrojny i trud wykonany przez polskiego żołnierza, przyczynił się znacznie do odciążenia innych wojsk polskich walczących w ramach Lądowej Obrony Wybrzeża. Garstka 182 żołnierzy polskich, związała walką i zadała znaczne straty prawie 3,5 tysięcznym siłom niemieckim. To dzięki heroizmowi obrońców Westerplatte, Hel, ostatni punkt oporu nad Bałtykiem, mógł się bronić aż do 2 października. Być może to bohaterowie Westerplatte dali inspirację do walki oddziałom generała Kleeberga, który w bitwie pod Kockiem rozbił sporą część niemieckiej dywizji pancernej, i który ostatecznie skapitulował dopiero 5 października pod wieczór.

To postawa bohaterów spod Westerplatte mobilizowała do walki Polaków na wszystkich frontach II wojny światowej, od lotników w bitwie o Anglię, poprzez „Cyrk Skalskiego”, „Szczury Tobruku”, powstańców warszawskich, członków zbrojnego ruchu oporu, Armii Krajowej, polaków walczących we Francji, w Norwegii, w Afryce Północnej, na Pacyfiku, na froncie wschodnim, Polaków pod Lenino, w Berlinie i w Normandii, a nawet polskich pilotów, którzy walczyli z Japończykami w Chinach i w Birmie! Obrona Westerplatte to niewątpliwie jeden z największych przykładów poświęcenia i heroizmu, do jakiego zdolni są Polacy, stanowiącego wzór dla innych.

Postawa bohaterów Westerplatte nigdy nie może zostać zapomniana, a ich osiągnięcia nie powinny być bagatelizowane czy pomniejszane, jak to niestety często ma miejsce, jeśli chodzi o wiele dziedzin historii i kultury polskiej...

Na polu chwały polegli :

-    + sierżant Wojciech Najsarek
-    + kapral Andrzej Kowalczyk
-    + strzelec Bronisław Uss
-    + starszy strzelec Konstanty Jezierski
-    + plutonowy Adolf Petzelt
-    + strzelec Jozef Kita
-    + kanonier Władysław Jakubiak
-    + strzelec Ignacy Zatorski
-    + strzelec Antoni Piróg
-    + starszy strzelec Zygmunt Zięba
-    + strzelec Mieczysław Krzak
-    + starszy strzelec Władysław Okraszewski
-    + starszy strzelec Jan Ciwil
-    + kapral Jan Gebura
-    + kapral Bronisław Perucki
-    + sierżant Kazimierz Rasiński


Strony internetowe, książki i filmy z których można się czegoś więcej dowiedzieć o Westerplatte:
-    http://pl.wikipedia.org/wiki/Westerplatte
-    www.1939.pl
-    www.westerplatte.pl
-    książka „Słynne bitwy w historii Polski” R. Korbala
-    film „Obrona Westerplatte” - Stanisław Różewicz
-    http://www.greendevils.pl/filmy/westerplatte/westerplatte.html

Autor: Piotr Kapuściński – „Domen”



Prawa Zastrzeżone © 2005-2010 DumnizPolski.pl Portal tworzony przez Dominus.net.pl
Portal dla Polek | Silniki prądu stałego | Apartamenty Kołobrzeg | Niedziela Palmowa. Lipnica Murowana i Tokarnia |